całkiem fajne jest siedzenie w domu, granie na skrzypcach, oglądanie telewizji, śpiewanie na głos jak i tak zdarte gardło, leżenie w łóżku i (małe) sprzątanie. wszystko z resztą jest wtedy fajne. nawet jakby ktos podstawił wam znoszonego buta np. oli (albo adki lub chociażby wiktora (no niech bedzie)) pod nos to i tak bedzie wam się to podobało bo co??? bo siedzicie w domu i nie chodzicie do szkoły.
w końcu to wszystko pomału się nudzi. przestaje być interesujące. robi się cokolwiek oby szybciej leciał czas. bez sensu. nawet leżenie w łóżku przestaje być super i wszystko boli. od leżenia...
a kiedy myśli się, że w końcu po tygodniu wróci się do ludzi, do głupiej szkoły to nie. każdy ci zwraca uwagę jak głośno kaszlesz, uświadamia ci jak fatalnie wyglądasz, czy po prostu "nie powinno cie tu być". wszyscy są pomocni, wkurzający, a jak było, jak się dzisiaj czujesz, dlaczego nie chodziłaś? i najgorsze... co robiłaś w domu???
-nie uwierzysz... uczyłam się, indywidualne nauczanie. bo przecież WCALE NIE BYŁAM CHORA.
i ci wspaniali nauczyciele. nie powiedzą ci, że przeszkadzasz swoim kaszlem tylko będą zerkać na ciebie z pogardą i wzdychać za każdym razem kiedy kaszel przerywa ich super pięknie zbudowane zdanie.
tak. świetnie. super.
HISTORIA ŻYCIA.
tak jest chyba prawie, prawie, prawie, prawie u każdego.
pozdro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz