wtorek, 3 września 2013

siema sarkazm?

gdzieś to słyszałam. ale nie wiem gdzie. SIEMA SARKAZM? no nie mogę. kiedyś obiło mi się o uszy. więc jak używam kogoś ulubionego zwrotu to sory. albo nie ulubionego. jakiegoś tam po prostu. stop... skończyłam. nie ważne czy ulubiony czy nie. po prostu jest. o kurde...
koniec. teraz na serio.
no i wiecie co? jest już szkoła nie? jakby ktoś nie wiedział. już od wczoraj. a nie wakacje. wakacji się za chciało... no ile można odpoczywać. bo przecież każdy o tym marzył... kiedy tylko zaczęły się wakacje nie myślałam o niczym innym jak o szkole. już pragnęłam się uczyć. już chciałam od razu książki kupić, już dodałam nawet zadane.pl i podobne strony do ulubionych. taaaak. super nie? wikipedia to moje drugie imię.
cudownie. jak się cieszę że jutro do szkoły. ach... to będą najlepsze 10 miesięcy w moim życiu. albo nie... bo przecież jeszcze później 2 lata lo. czyli będzie jeszcze 30 miesięcy <3<3<3 no nie licze tych durnych przerw WAKACJE.po co one komu? no po co?


lubie żółte kaczki oraz krem nivea baby i jestem z tego dumna.


a co jak ja lubię starszą wersję??? pamiętam zielony dywan, tańce i picie płynu do baniek. karoliny pierwszą kromkę, i rybki które jakimś cudem ginęły... tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz