sobota, 16 marca 2013

Żelki, żelki, żelkiem


Wszystkiego najlepszego Dawidzie!!! <3 Smacznego!
Byłam dzisiaj na angolu, i robiłam z panią ćwiczenia a'la matura ustna. Szło mi całkiem dobrze. No ale kto na pytania typu "How do you usually spend your birthday?" albo "Do you prefer package holidays or independent holliday?" nie potrafi odpowiedzieć? Wiadomo że będąc trójkową i minimalnie czwórkową uczennicą z angielskiego nie potrafiłam wszystkiego. To znaczy, nie znam przecież wszystkich słów na pamięć. Dlatego musiałam o niektóre pytać się pani. Ale i tak jestem z siebie dumna.
Po dotarciu do domu wzięłam się za sprzątanie. Tak sprzątnęłam że nic nie sprzątnęłam. W tym czasie mamusia robiła mi birthday cake :) jej ten mój angielski. Wyszedł cudnie. W następnym poście, postaram się dodać zdjęcie jak nie zapomnę.
Po "sprzątaniu" poszłam na próbę na dni młodzieży. Nie wiem kiedy zleciało 1,5h. I co? I poszliśmy do Tesco po żelki urodzinowe! Wcale Dawid nie widział jakie mu wybierałam. I te zaskoczenie. I te Karoliny podmienianie. I OŁ-EM-DŻI!!!
Odwiedziłam również Karole i Kube i Oliwkę:) Już ma takie długie włosy że nie długo będzie można spineczki wpinać. Jest taka przesłodka. Zrobiłam zdjęcie na którym wyszła lepiej niż ja, więc nie wstawie.
Tak teraz dawka, dawka, dawka telewizora i komputera z żelkami urodzinowymi u boku. Dziękuje <3
Pozdrawiam !!!


Żelkowa Bacha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz