środa, 12 czerwca 2013

Chcecie to kładę tutaj...-jak wrócisz już nie będzie.

Taaaaaaaaak! I z głowy. Filmik nagrany? Nagrany. Zadowoleni? Zadowoleni. Moja ulubiona scenka? Nie mam jednej... Mam dwie:
1. Kiedy myślę że wychodzę z limuzyny (tak limuzyna-faza) pełna spokoju i gracji. Gówno prawda. Wyszłam jak ostatnia sierota. Jeszcze zaczęłam się śmiać z tego wszystkiego.
2. Kiedy wchodzę do kina i co odwalam? To znaczy nie ja tylko mój but! Wpadł między kratki. 
Koniec tego wszystkiego! Kurdebele, zachciało się żartów!!!!
Mam nadzieję, że przynajmniej na innych "scenach" wyszłam dobrze. Z reszta nie mam co narzekać. Wszystkie podobnie miałyśmy. 
A na koniec na dokładkę przejechaliśmy się limuzyną po mieście, co nie było w planie. Na prawdę. Jedno z moich (może i płytkich) marzeń zostało spełnione :) 
Było dużo zdjęć. SAMOJEBKI!!! Jeeej <3 A się okazało, że tak mało (bezsensu)
Dzisiaj zaliczę jeszcze stary rynek z kartofl'em. Pytałam? Pytałam. Tylko Olka skorzysta z darmowej wycieczki po zabytkowej wiosce :) Jake zabytki, dziecijaku! O czym ti gadasz? Jakijeś głupoti mi tutaj będzie opowiadała!



Ja i głupoty? No proszę ... Ja? Nawet nie wiem skąd taka myśl w głowie? No ja? Przecież ja jestem wiecznie poważna! Nie lubię się śmiać. 
Do-wi-dze-nia!
Baju baju baju baju baju baju nocąąąąąąąąąąąąąąąąą.
Baju baju baju baju baju baju w dzieńńńńn!
Głupi dzień.
I kurde ja wiem, że nie powinnam, ale ta "piosenka" chodziła mi cały dzień po głowie... 

                                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz